Sobota, 20 kwietnia
Imieniny: Agnieszki, Czesława
Czytających: 11451
Zalogowanych: 17
Niezalogowany
Rejestracja | Zaloguj

Artykuł Czytelnika: Wielka Trójka, czyli polskie powieści lustrem narodu i historii.

Autor: tomirex
Piątek, 29 marca 2024, 20:09
Która powieść w polskiej literaturze jest według Ciebie najważniejsza? Szukając odpowiedzi wróciłem do Bolesława Prusa, Henryka Sienkiewicza i Władysława Reymonta. Tak, klasyka, więc niby nudne i stare? Nie, jeśli szukasz mądrych i pięknych treści.

Która książka jest według Ciebie najważniejsza? Szukając odpowiedzi, ograniczymy się do książek polskich, do literatury powstałej w latach1832-1979, czyli okresu długiego i płodnego w historii naszego piśmiennictwa. Większość z nas potrafi wymienić spontanicznie konkretny tytuł, ale są także osoby, które szybko dopytają o znaczenie słowna “najważniejsza” - czyli w czym, dla kogo i w jakim aspekcie najważniejsza? Czy dla mnie subiektywnie, czy dla całego narodu? A czy ja znam większość książek, aby mieć pełne spektrum wyboru tej jednej? To uzasadnione dywagacje, gdyż ukierunkowują i doprecyzowują wstępne pytanie. Czytelnicy mają prawo wymienić dowolny tytuł według własnego odczucia. Niekoniecznie udzielimy jednoznacznej odpowiedzi, jeśli wahamy się między wieloma pięknymi, ważnymi tekstami, gdyż ciężko ograniczyć się do tylko jednej pozycji. 

Wymienię zaraz trzy tytuły utworów, które różnią się między sobą stylem, treścią i intencją autora. To polskie powieści panoramiczne, które według mnie są tytułowym “lustrem” naszej historii, literatury, tożsamości narodowej i języka polskiego. Nie mam prawa stwierdzić, że są najważniejsze i przypomnę, że pytając o powieści, ograniczamy się do konkretnego gatunku literatury pięknej, utworu narracyjnego opisującego rozbudowany ciąg zdarzeń. Pomińmy tym razem opowiadania, nowele, wiersze, itd., aby móc wybrać konkretne dzieła.

„Lalka” Bolesława Prusa, „Chłopi” Władysława Reymonta oraz Trylogia, czyli cykl trzech powieści autorstwa Henryka Sienkiewicza: „Ogniem i Mieczem”, „Potop” i „Pan Wołodyjowski”. Oto „wielka trójka”. Lecz dlaczego właśnie te, a nie inne powieści? Powodów jest wiele, oto najważniejsze z nich. Znajdujemy w nich obszerne obrazy, wnikliwe, trafne i unikalne rozważania dotyczące rzeczywistości – dzięki temu poznajemy różne aspekty polskiej historii i tradycji narodu. Podziw budzi też kształt językowy utworów – ich piękny styl stał się jednym z fundamentów ukształtowanego w XX w. polskiego języka literackiego.

Są to książki napisane z rozmachem epickim. Dlatego wyróżniają się objętością stron, która dla większości czytelników może być demotywująca (wręcz odstraszająca), ale dzięki temu otrzymaliśmy długą i ekscytującą fabułę, różnorodność bohaterów i wielowątkowość akcji; całość poznamy podczas czytania. Nie są to krótkie nowele i popularne opowiadania. Wymienione przeze mnie tytuły są wielopłaszczyznowymi opowieściami, poruszającymi trzy zasadniczo odmienne tematy. Dlatego nie konkurują one ze sobą, lecz niczym sagi – staroskandynawskie dzieła epickie o historycznych bohaterach –potrafią przenieść w dawne dzieje, wywołać w nas refleksję, zadumę lub chociażby wątłe wyobrażenie minionych czasów, ważnych wydarzeń, piękna przyrody i burzliwej historii naszego kraju. Z tego powodu są wciąż ważne i warte rozmowy.

Mam nadzieję, że większość „zapalonych czytelników”, entuzjastów czytania zna już wyżej wymienione powieści, lecz dla wszystkich przypomnę teraz krótko ich fabułę, gdyż będzie to zarazem dowód ich wyjątkowości. Bez obaw, „spojlerować" nie będę, lecz mam nadzieję, że przy okazji udowodnię ich wyjątkowość!

Pierwsza została wydana „Lalka” Bolesława Prusa (w roku 1890), która jest powieścią panoramiczną dojrzałego realizmu. Jej fabułę zdominowała zasada prawdopodobieństwa opisanych zdarzeń. Prus stworzył szeroki obraz społeczeństwa końca XIX wieku uwzględniając wszystkie warstwy obywateli, przede wszystkim mieszkańców Warszawy. To społeczno-obyczajowa powieść o „straconych nadziejach” składająca się z kilku wiodących wątków, z czego dominującym wydaje się być historia nieodwzajemnionej miłości Stanisława Wokulskiego do Izabeli Łęckiej. Zauważymy w niej wiele motywów: romantyzm i idealizm, fascynację pieniądzem, władzą, nauką i karierą. Poboczne historie Minclów, Stawskiej, prezesowej Zasławskiej, Krzeszowskich lub chociażby biednych studentów niesamowicie oddziaływają na naszą wyobraźnię, stąd wielu literaturoznawców określa „Lalkę” jako powieść psychologiczną i egzystencjalną, a sam Prus wyjaśniał, iż chce „ukazać polskich idealistów na tle społecznego rozkładu”. Wokulski, który skupia w sobie losy dwóch pokoleń: postyczniowego i modernistycznego, irytuje i fascynuje równocześnie. Wątek żydowski, wizerunki kobiet, z których każda, jak i większość postaci, okazały się przegrane, naturalistyczne ujęcie życia miejskiego i niesamowite „Pamiętniki” Rzeckiego przenoszące nas w czasie – to tylko przykłady tematyki społecznej, psychologicznej i antropologiczno-etycznej, które przynoszą tragiczną wizję człowieka.

Ledwo wspomniałem paletę barw „Lalki”, lecz czas przejść do drugiej znakomitej powieści, czyli czterotomowych „Chłopów” Władysława Stanisława Reymonta. Praca nad nią trwała długo (od 1902 do 1909 roku) i okazała się dziełem życia pisarza, aczkolwiek już wcześniejsza powieść o gwałtownie rozwijającej się przemysłowo Łodzi pt. „Ziemia obiecana” była początkiem sławy i literackiego sukcesu Reymonta. Co jest wyjątkowego w tej powieści? Już sam fakt, iż w roku 1924 pisarz otrzymał za nią Literacką Nagrodę Nobla, a książka zyskała światowy rozgłos. Została przełożona na wiele języków. Co ciekawe, generalicja armii niemieckiej po wybuchu pierwszej wojny światowej doszła do przekonania, że lektura „Chłopów” pozwoli niemieckim oficerom poznać i zrozumieć „duszę” polskich włościan i obyczajowość miejscowego chłopstwa, dlatego nakazała jej czytanie.

Ja wybrałem ten tytuł ze względu na pełny i przejmujący obraz dawnej polskiej wsi, życia chłopów i prozy ówczesnego dnia. Pisarz wystąpił w imieniu najbiedniejszej, zacofanej, wykorzystywanej i zastraszanej warstwy społecznej jako bystry obserwator ze spojrzeniem realisty. Jest to cecha wspólna dla trójki wyróżnionych przeze mnie nazwisk. Reymont utożsamił się z przeżyciami bohaterów stając się kronikarzem wiejskiego obyczaju, tradycji, kultury, a nawet zabobonu. Są to wielkie zalety tej książki, w której możemy rozpoznać konwencje stylistyczne literatury naturalistycznej, realistycznej i symbolicznej. Narrator nie należy do konkretnego bohatera i świata powieściowego, lecz tkwiąc głęboko w środowisku wiejskim pomaga czytelnikowi odczuć bogactwo postaci wraz z ich psychologicznym portretem. Narrator występuje tu w trzech postaciach: czasem jako realistyczny obserwator wsi, niekiedy to gawędziarz i wsiowy „gaduła”, ale także bywa młodopolskim „stylizatorem” poetyckich opisów przyrody i ludzkich przeżyć – w ten sposób otrzymaliśmy unikatową syntezę stylu prozy polskiej początku wieku XX. Siła Boryny, bunt jego syna Antka, charyzma Hanki, piękno Jagny lub tragedia parobka Kuby to tylko kilka przykładów siły oddziaływania literackiego kunsztu Reymonta, którą nawet dziś mamy przyjemność poczuć, czytając wnikliwie tę powieść.

Trzeci tytuł to nie trzecie miejsce, tzw. „brązowy medal”, lecz równoznacznie ważny skarb polskiej literatury, podobnie jak dwa omówione dotychczas tytuły. Ten cykl powieści historycznych nazywamy Trylogią: „Ogniem i Mieczem” (1884), „Potop” (1886) i „Pan Wołodyjowski” (1888). Zapewne wielu z nas szybko pomyśli także o „Krzyżakach” napisanych w 1900 roku, lecz już pierwsze trzy dzieła są wystarczającym przykładem talentu naszego „słowiańskiego Szekspira”, czy nawet „chrześcijańskiego Homera”, bo tak nazywano Henryka Sienkiewicza, w recenzjach poświęconych jego równie wybitnemu „Quo Vadis”. Notabene otrzymał on Literacką Nagrodę Nobla za wybitne osiągnięcia pisarskie w literaturze epickiej w roku 1905.

Ja wyróżniam i doceniam Trylogię „Litwosa” za pomysł, skuteczność i siłę „pokrzepienia polskich serc”. Tysiące stron tworzących epicką opowieść to portret i wręcz „żywy” obraz historii Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Całość kosztowała autora wielkiego wysiłku, który przyczynił się popularności pisarza i jego późniejszej literackiej Nagrody Nobla. Henryk Sienkiewicz dość szybko odszedł od ideowej, pozytywistycznej „pracy u podstaw” do pisarstwa budzącego świadomość narodową, uczącego umiłowania do ojczyzny, języka i tradycji, za które warto walczyć i nawet umierać. Z dzisiejszej perspektywy wiemy, że całe pokolenia czerpały z Trylogii wzorce ideowe i patriotyczne. Owszem, nie można powieści Sienkiewicza traktować jako źródło archiwalne, pamiętnikarskie relacje i fakty historyczne, lecz są one wspaniałym i „żywym” obrazem siły i determinacji ducha polskiego narodu, który może przetrwać trudny czas w naszej historii i zwyciężyć! Polska jest dzisiaj niepodległa, a naród zjednoczony i w rozkwicie – jak to łatwo napisać mając to szczęście żyjąc teraz w czasach naszego dobrobytu, członkostwa w NATO i Unii Europejskiej. Niestety wszyscy dziś omawiani przeze mnie pisarze żyli i pisali w czasach terroru zaborców (Reymont doczekał niepodległej Polski), gdy nasilały się procesy wynarodowienia i zubożenia ojczyzny, która utraciła niepodległość. To właśnie Henryk Sienkiewicz zapragnął przywrócić i wzmocnić patriotyzm, aby utrzymując godność i spójność narodową zachować naszą gotowość do dalszej walki o odzyskanie niepodległości.

Przypomnę, że Trylogię tworzą trzy dzieła połączone tematyką, grupą postaci i stylem literackim z jasnym przekazem „krzepienia serc”, a każde z nich stanowi zamkniętą i integralną całość. Nawet jeśli niektórzy historycy zarzucają Sienkiewiczowi zbyt duże uproszczenia i niewierność prawdzie historycznej, jego talent epicki, który odczuwamy w wartkim toku akcji, w plastycznych opisach batalistycznych i portretach bohaterów jest wciąż imponujący i wart najwyższego uznania. To właśnie, jak sądzę, jest wystarczającym argumentem przynależności Trylogii do panteonu skarbów polskiej literatury.

Wspomniałem w tym felietonie tylko trzy konkretne pozycje z dorobku naszego polskiego pisarstwa i zdaję sobie sprawę, jak wiele powieści czeka wciąż na odkrycie, czyli przeczytanie lub przypomnienie, szczególnie wśród młodego pokolenia czytelników. Kierowałem się w przy wyborze ich odmienną tematyką, gdyż „w trójkę” oddają nam te powieści cenne spektrum tematów i postaci. Ukazują przeszłość, o której warto pamiętać. Jednym zdaniem czyniąc podsumowanie uproszczę, że „Lalka” to miasto i ludzkie charaktery, „Chłopi” to wieś i tradycja, a Trylogia to historyczne wydarzenia w wartkiej akcji.

Chcę zaznaczyć, iż nie lekceważę i nie umniejszam powieści innych polskich autorów. Na dowód tego faktu krótko wspomnę, iż gdybym chciał wyróżnić książkę trafnie przedstawiającą piękno przyrody, wyróżniłbym „Nad Niemnem” (1888 r.) Elizy Orzeszkowej. Coś o człowieku? Więc „Ferdydurke” (1937 r.) Witolda Gombrowicza. Mistycyzm? Zapewne „Dziady” (1823-1832 r.) Adama Mickiewicza. Dramat? Najpewniej „Wesele” (1901 r.) Stanisława Wyspiańskiego. Mamy też bardziej współczesne i doskonałe powieści, np. w tematyce fantastyki wyróżniłbym „Solaris” (1961 r.) Stanisława Lema, a w dramacie „Tango” (1965 r.) Sławomira Mrożka i „Kartotekę” (1953 r.) Tadeusza Różewicza. Krócej podsumować się nie da i na szczęście jest co czytać, czym się zachwycać, a to przecież dobra wiadomość!

Czy wiesz już, jaki tytuł nosi Twoja najważniejsza książka i dlaczego to właśnie ona? Zapraszam do wyrażenia własnej opinii i kontaktu przez moje profile w mediach społecznościowych, które prowadzę jako „Bolesław Prus Wokulski” (FB, Instagram, X). Do usłyszenia!

T. B.
www.facebook.com/WokulskiStach

Twoja reakcja na artykuł?

6
75%
Cieszy
1
13%
Hahaha
1
13%
Nudzi
0
0%
Smuci
0
0%
Złości
0
0%
Przeraża

Czytaj również

Komentarze (4)

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Zaloguj
0/1600

Czytaj również

Copyright © 2002-2024 Highlander's Group