Artykuł Czytelnika: Aborcji mówią nie – antykoncepcji tak
- Rozumiem hasło, że nikt nie powinien decydować za kobietę, ale w przypadku aborcji to nie taka prosta sprawa. Kto bowiem podejmie decyzję za niepoczęte dziecko. Mówi się o nim, jak o „zwoju komórek”, a prawda jest taka, że już po paru tygodniach maleństwu bije serduszko, a w trzecim miesiącu ciąży to już malutki człowiek i wszyscy mogą to zobaczyć na zdjęciach USG – mówi 26 –letnia Sandra.
- Uważam, że w XXI wieku kobieta powinna móc skorzystać z antykoncepcji i pełnej opieki okołoporodowej. W końcu od tego jest rozwój medycyny, żeby wszyscy mieli lepiej, a nie gorzej. Dlaczego poród, który jest na ogół bardzo bolesny i wręcz traumatyczny dla kobiety ma odbywać się bez znieczulenia. To jakiś absurd – mówi 35-letnia Anna. – W strajku wczoraj jednak nie uczestniczyłam. Przeraża mnie powszechna zgodna na aborcję. Oglądałam kilka filmików na ten temat i wiem, że czasami oznacza to po prostu uśmiercenie małego człowieka. Wiem, że decyzja jest trudniejsza, gdy maleństwo jest poważnie chore, ale jaka jest różnica, gdy walczymy o dziecko w łonie czy już narodzone? – dodaje.
- Wkurza mnie, gdy mężczyźni próbują decydować za mnie, że zarabiają więcej na tym samym stanowisku, więcej z nich jest prezydentami, burmistrzami, wójtami. Nie zgadzam się na państwo klerykalne. Nie chodzi mi w cale o to, że osoby wierzące są złe, ale wydaje mi się, że obecna sytuacja wpływa negatywnie nawet na sam kościół. W tych kwestiach całym sercem wspieram strajkujące. Zgodzę się też na ogólny dostęp na „pigułkę po”, ale na aborcję nie – mówi 40 – letnia Natalia.