Artykuł Czytelnika: 10 000 zdrowasiek na minutę
Mam pytanie do chrześcijan, a zwłaszcza do katolików:
Co robi ten wasz bóg, ponoć wszechmogący, podczas gdy pedofil (niekoniecznie w sutannie) gwałci i morduje małe dziecko?
- czy odwraca głowę i udaje, że nie widzi i dlatego nie interweniuje?
- czy to się dzieje, bo bóg tak chce?
- czy raczej on nie istnieje?
Jeśli to dziecko trafi do nieba, to czy bóg robi jakieś takie wybiórcze kasowanie pamięci, aby będąc w niebie nie musiało pamiętać tych traumatycznych przeżyć?
Jeśli jedyną czynnością w niebie jest oglądanie boga przez 24/7, to czy nie znudzi się to i w końcu nie będzie katorgą?
Jak ma się kwestia zmartwychwstania ciał wszystkich ludzi, których dusze są w niebie do faktu, że ciało danego człowieka składa się z atomów i cząsteczek, które należały kiedyś do wielu ludzi? (prosty przykład: umarły człowiek - cmentarny robak - kura - talerz rosołu następnego człowieka i tak kilka, może kilkaset razy).
I wreszcie: czy istnieje możliwość polegająca na tym, że tzw. "zbawiciel" i jego matka to po prostu chorzy psychicznie obłąkańcy z Bliskiego Wschodu sprzed 2000 lat, czyli z czasów, gdy jeszcze nie było psychiatrii i takowych szpitali?
I na koniec: czy religie nie są czasem kompletnymi urojeniami i bzdurami?
Pewien bystry dzieciak spytał się księdza:
- Ostatnio zmarł mój piesek. Czy on trafił do nieba?
Na co duchowny odpowiedział:
- Nie, bo zwierzęta nie mają duszy.
- W takim razie chrzanię waszą religię!












